Pracodawca nie może wykorzystać prywatnych nagrań rozmów pracownika do zwolnienia dyscyplinarnego – czytamy w Dzienniku Gazecie Prawnej.

Pani X. była zatrudniona w spółce działającej w branży handlowej na stanowisku sprzedawcy. Jako pracownica była dobrze oceniana przez swojego pracodawcę, co znalazło odzwierciedlenie w regularnie otrzymywanych premiach uznaniowych, zależnych od osiągnięcia określonych przez spółkę wyników sprzedaży.

Na początku 2025 r. wśród pracowników spółki pojawiły się pogłoski o problemach finansowych spółki i możliwych redukcjach etatów. Na ten temat sprzedawczyni rozmawiała często z jedną z koleżanek z pracy, panią Y. Pozostawały one w bardzo dobrych, wręcz przyjacielskich stosunkach, przesyłały sobie różne wiadomości tekstowe i głosowe za pośrednictwem komunikatorów w telefonach komórkowych.

W maju 2025 r. doszło pomiędzy nimi do konfliktu, spowodowanego nieobecnością pani Y. w miejscu pracy w momencie nadejścia dostawy towaru. Sprzedawczyni miała o to pretensje do swojej koleżanki, a ta zareagowała na nie gwałtownie i w efekcie doszło do kłótni. Jej finałem było zablokowanie sprzedawczyni przez koleżankę w telefonie i komunikatorze. Następnie pani Y. poinformowała o konflikcie przełożoną – kierowniczkę regionalną. Jednak na tym się nie skończyło. Przekazała jej także zapisane w telefonie wiadomości głosowe od X., w których ta wyrażała się negatywnie o niektórych współpracownikach, a także o pracodawcy. Wypowiedzi okraszone były sporą dawką wulgaryzmów.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. Kilka dni po kłótni w placówce, w której była zatrudniona sprzedawczyni, pojawili się przełożona – kierowniczka regionalna oraz przedstawiciel zarządu spółki z pismem rozwiązującym z nią umowę o pracę bez wypowiedzenia z powodu rażącego naruszenia obowiązków pracowniczych, wynikających z art. 100 par. 2 pkt 4 i 6 kodeksu pracy (niezachowanie dbałości o dobro zakładu oraz zachowania w tajemnicy wiadomości, które mogą narazić pracodawcę na szkodę, oraz naruszenie zasad współżycia społecznego). Kluczowe były tu informacje uzyskane przez pracodawcę od koleżanki zwolnionej pracownicy, zawarte zwłaszcza w nagraniach wiadomości głosowych, które pracownice sobie przekazywały.

Sprawa trafiła do sądu pracy. Zwolniona pracownica żądała w pozwie stwierdzenia niezgodności z prawem wręczonego jej zwolnienia dyscyplinarnego oraz zasądzenia odszkodowania z tego tytułu. Rozpoznający sprawę toruński sąd rejonowy uznał powództwo za uzasadnione (wyrok z 22 grudnia 2025 r., sygn. akt V P 209/25), zasądzając na jej rzecz stosowne odszkodowanie.

W uzasadnieniu sąd wskazał, że kluczowe dla sprawy i będące bazą dla zwolnienia dyscyplinarnego nagrania rozmów i wypowiedzi zwolnionej pracownicy miały charakter prywatny i choć były prowadzone między pracownikami, to nie miały być komukolwiek ujawnione. W dodatku pracodawca nie wykazał, że rozmowy te miały jakikolwiek negatywny skutek dla funkcjonowania zakładu, w którym pracowała pani X. Chociaż ujawnione pracodawcy wypowiedzi sąd ocenił jako wysoce niestosowne, zawierające zapowiedzi negatywnych zachowań w razie ewentualnego wypowiedzenia umowy o pracę, to słowa te padały podczas prywatnych rozmów i nie przekładały się na funkcjonowanie powódki jako pracownika. W dodatku kierowane były do drugiej pracownicy, która zresztą początkowo je aprobowała. W tej sytuacji nie można mówić o naruszeniu obowiązków pracowniczych. Nie każda prywatna wypowiedź pracownika, nawet krytyczna lub niestosowna, stanowi bowiem naruszenie obowiązków wynikających z kodeksu pracy. Decyduje o tym, co najmniej, wpływ takich wypowiedzi na dobro zakładu pracy, relacje pracownicze czy interes pracodawcy, a takiego wpływu pozwana spółka nie wykazała – podkreślił sąd.

W dodatku, na co sąd także zwrócił uwagę, doszło w sprawie do naruszenia tajemnicy korespondencji. Współpracowniczka bez zgody powódki ujawniła bowiem pracodawcy nagrania jej rozmów i wypowiedzi. Zaś pracodawca również dopuścił się naruszenia tej tajemnicy, zapoznając się z treścią wypowiedzi zwolnionej pracownicy. Nie powinien też wykorzystywać informacji uzyskanych tą drogą do uzasadnienia rozwiązania z powódką umowy o pracę w trybie dyscyplinarnym. Dlatego zwolnienie sprzedawczyni z pracy zostało uznane za niezgodne z prawem, a pracodawca zobligowany został do zapłaty odszkodowania z tego tytułu.

Więcej w Dzienniku Gazecie Prawnej z 9 kwietnia 2026 r., autor: Michał Culepa, oprac.: GR