Dlaczego nie pracuje nas więcej…

Gazeta Wyborcza , autor: Leszek Baj , oprac.: GR

Maj 10, 2007

Tylko co drugi Polak w wieku produkcyjnym pracuje. – Przez to mamy niższy dochód narodowy i płacimy wyższe podatki – mówią ekonomiści.

W środę na konferencji prasowej wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska ubolewała, że tak mało Polaków pracuje. – Na obecny wzrost pracuje 53 proc. Polaków w wieku produkcyjnym, czyli co drugi obywatel, który może pracować – mówiła Gilowska. W Unii Europejskiej pracuje średnio 63 proc. z osób w wieku produkcyjnym, w USA jeszcze więcej, bo 70 proc. – Możemy sobie wy-obrazić, jak moglibyśmy się rozwijać, gdyby współczynnik zatrudnienia w Polsce wzrósł o 10 proc. – mówiła Gilowska.

Polska w 1989 r. wybrała odmienny sposób prowadzenia polityki gospodarczej niż Czechy czy Węgry U nas była lepsza sytuacja demograficzna (więcej młodych ludzi) oraz szybciej przeprowadzona transformacja ustrojowa. Aby zmniejszyć podaż na rynku pracy, umożliwiono wcześniejsze przechodzenie na emeryturę oraz ułatwiono uzyskiwanie rent. Stąd m.in. mamy jeden z najwyższych wskaźników rencistów w Europie i tak niski wskaźnik zatrudnienia.

Z drugiej strony dzięki szybkiej transformacji polska gospodarka jest bardziej konkurencyjna, a wydajność pracy jest wyższa. Dzięki temu nie mieliśmy tak poważnych kryzysów gospodarczych jak u naszych południowych sąsiadów.

W jaki sposób zwiększyć zatrudnienie Albo przez wzrost produkcji, a co za tym idzie- zwiększanie zapotrzebowania na pracowników, albo poprzez zachęcanie biernych zawodowo do zgłaszania się na rynek pracy. W tym drugim przypadku przejściowo może rosnąć bezrobocie, ale za to nie ma tak dużej presji płacowej.

Aby zachęcić do pracy, można obniżyć koszty pracy. Jednak propozycja wicepremier Zyty Gilowskiej, aby klin podatkowy wszystkim zmniejszyć po równo, nie da bodźca do wyjścia z bierności zawodowej. Klin podatkowy można też zmniejszyć w inny sposób, np. oferując niższe składki na ZUS młodym ludziom rozpoczynającym pracę. To mogłoby dać lepsze rezultaty.

Więcej Gazeta Wyborcza.