Rząd chce reformować KRUS. Kto wypadnie z tego systemu? Czy wzrosną składki? Pierwsze decyzje w tej sprawie pojawią się już po wakacjach. Czego ubezpieczeni w KRUS mogą się spodziewać?
Wokół potencjalnej reformy Kasy Rolniczych Ubezpieczeń Społecznych narosła w ostatnim czasie aura tajemnicy. Rząd, aby nie drażnić rolników, nabrał wody w usta i nie chce zdradzać zbyt wielu szczegółów.
Minister rolnictwa Marek Sawicki mówi tak: „Prace prowadzone są w ministerstwach Finansów i Rolnictwa. Uzgodniliśmy z ministrem Jackiem Rostowskim, że nie będziemy upubliczniać naszych propozycji, by nie robić medialno-politycznej awantury”.
Co jest pewne?
Według ostatniego spisu rolnego GUS w Polsce jest 1,6 mln gospodarstw, z czego 1,36 mln korzysta z dopłat w ramach wspólnej polityki rolnej. Po raz pierwszy na poważnie temat reformy KRUS wypłynął przy okazji exposé premiera Donalda Tuska jesienią ubiegłego roku. Co mówił?
„Ponieważ rolnictwo mimo swojej specyfiki, którą szanujemy, jest także formą działalności gospodarczej, od 2013 r. dla gospodarstw rolnych zaczniemy wprowadzać rachunkowość, a następnie opodatkowanie dochodów na ogólnych zasadach. Rozpoczniemy od największych gospodarstw, stopniowo, ewolucyjnie rozszerzając te zasady na mniejsze”.
Co oznacza wprowadzenie rachunkowości? Upraszczając, chodzi o rejestrację przychodów i kosztów. Małe gospodarstwa prowadziłyby więc księgi przychodów i rozchodów, a duże pełną księgowość. Czyli relacjonowałyby, ile sprzedały zboża, a ile trzody oraz ile wydały na środki ochrony roślin.
Premier twierdził, że takie pomysły to nic innego jak wychodzenie naprzeciw ideom, które właśnie powstają w Unii Europejskiej. – W tej chwili kończą się prace nad przepisami, które tak czy inaczej dla wszystkich, którzy korzystają z dopłat, wprowadzają obowiązek rachunkowości.
A za nim, jak twierdzi Tusk, przyjdzie podatek dochodowy. Rachunkowość plus podatek to krok do rewolucji, jaką ma być zdaniem Tuska „odejście od KRUS”, czyli jak tłumaczą specjaliści od emerytur, likwidacji odrębnego systemu ubezpieczeń rolniczych.
Słodka pigułka – po wprowadzeniu podatku dochodowego rolnicy mieliby możliwość korzystania z ulg podatkowych.
Zmiany stopniowe
Nie będzie żadnej rewolucji. Nie chce jej ani PO, ani PSL. Zmiany mają być wprowadzane stopniowo i na pewno wszyscy rolnicy nie zostaną wrzuceni jednym ruchem do ZUS.
PSL uważa, po pierwsze, że działalność rolnicza nie jest działalnością gospodarczą jak każda inna.
Po drugie, wielu zwolenników KRUS powtarza, że jest to tani system opieki społecznej na wsi. Tyle że system ubezpieczeń dla rolników konserwuje niewydolną strukturę rolną. Ludzie nie chcą odchodzić z roli, bo mają KRUS.
PSL niby przyjmuje te argumenty, ale uważa, że rolnikom należy się jakaś osłona. A Platforma się z tym zgadza.
Tusk zapowiadał tak: chcę podkreślić, że to ewolucyjne wprowadzanie podatku od dochodu gospodarstw rolnych pozwoli na redukcję innych obciążeń, zwłaszcza podatku rolnego. Gminy z tytułu podatku rolnego dostają ok. miliarda złotych rocznie.
Jak by to jednak wyglądało w praktyce? Gospodarstwo, które zaczynałoby płacić podatek dochodowy, przestawałoby jednocześnie płacić podatek rolny. Wpływy z tego tytułu trafiałyby zaś do gmin, tak aby samorządy nie straciły żadnych pieniędzy.
Oczywiście skoro jest to podatek dochodowy, część rolników zapłaci go więcej, a część mniej w zależności od zarobków.
– Chcemy, aby małe gospodarstwa, tzw. socjalne, pozostały w dawnym systemie. Będzie to swoisty podatek gruntowy, który możemy nazwać ryczałtowym – mówi w niedawnym wywiadzie dla „Gazety” Sawicki.
Jaki będzie obszar, od którego gospodarstwa będą kwalifikowane jako „socjalne”?
– Nie podjęliśmy jeszcze decyzji w tej sprawie. W czasie tegorocznej dyskusji na temat składki zdrowotnej przyjęliśmy, że to sześć hektarów – twierdzi Sawicki.