Faktoring to wygodne narzędzie poprawiające płynność finansową, której w kryzysie zwłaszcza małe firmy potrzebują jak powietrza.
Od lat na liście największych barier utrudniających prowadzenie biznesu są zatory płatnicze. Nie tylko utrudniają, ale potrafią rozłożyć na łopatki cały biznes. Szacuje się, że dzisiaj nawet co czwarta firma nie dostaje pieniędzy w terminie za towar lub wykonaną usługę.
A może być jeszcze gorzej. Zewsząd słyszymy o kryzysie, a to oznacza falę bankructw. Zwykle pojawia się też presja na wydłużenie terminów płatności, co w największym stopniu uderza w mniejszych przedsiębiorców.
Jak się przed tym bronić? W okresie spowolnienia gospodarczego modny staje się faktoring, czyli forma kredytu. Polega to na tym, że po wystawieniu faktury w ogóle nie trzeba czekać na pieniądze. Za naszego kontrahenta zapłaci bank lub firma faktoringowa.
– Na pewno w czasie kryzysu zainteresowanie faktoringiem rośnie. Dobrym przykładem może być pierwsza fala kryzysu z lat 2008-09, podczas której banki często zamykały linie kredytowe i ograniczały dostęp do finansowania, co zmusiło przedsiębiorców do poszukiwania alternatywnych rozwiązań – mówi Paweł Kacprzak, dyrektor ds. faktoringu w Raiffeisen Banku.
Przekonuje, że faktoring wspomaga firmy w przejściu przez trudne czasy. – Firmy muszą wtedy zwracać uwagę na wysokie ryzyko związane z udzielonym kredytem kupieckim i niewypłacalnością kontrahentów. Skracają zatem terminy płatności. Natomiast przedsiębiorca korzystający z faktoringu może proponować terminy dłuższe, a tym samym utrzymać konkurencyjność, dobre relacje z partnerami biznesowymi i zwiększyć szansę utrzymania się na rynku – mówi Kacprzak.
Maciej Czyż, dyrektor biura faktoringu w Banku BGŻ, przypomina, że w kryzysie banki ostrożniej podchodzą do udzielania standardowych kredytów. – Na znaczeniu zyskują produkty ściśle powiązane z przepływami finansowymi, do których bez wątpienia zalicza się faktoring – mówi Czyż.
Instrukcja obsługi
Jak działa faktoring? Wyobraźmy sobie to na prostym przykładzie. Firma pana Marka produkuje długopisy. Jednym z jej odbiorców jest sklep z materiałami biurowymi. Przedsiębiorcy umówili się na 30-dniowy kredyt kupiecki, ale od pewnego czasu ten termin był często przekraczany. Producent długopisów ma problemy – nie wystarcza mu pieniędzy na bieżącą produkcję i sam przestaje płacić terminowo swoim dostawcom.
Wie, że faktoring kosztuje. Uznał jednak, że bardziej niż dodatkowe koszty jego firmie szkodzi brak płynności. Co daje mu faktoring? Jeśli fakturę wystawioną odbiorcom przedstawi faktorowi (bank lub specjalistyczna firma), pieniądze dostanie niemal natychmiast. Gdy właściciel sklepu papierniczego w końcu zdecyduje się zapłacić za fakturę, pieniądze przeleje już nie panu Markowi, ale bankowi.
To podstawowy schemat faktoringu, choć istnieje kilka jego wariantów. Faktoring z tzw. regresem (niepełny) polega na tym, że w sytuacji, gdyby bank nie mógł odzyskać pieniędzy od kontrahentów pana Marka, miałby prawo wyegzekwować je od pana Marka. Jest to wariant bardziej ryzykowny, ale tańszy. W przypadku droższego faktoringu bez regresu (pełnego) bank bierze na siebie ryzyko niewypłacalności kontrahentów.
Po który wariant sięgają firmy? – Nie ma reguły. Jeżeli priorytetem jest płynność i cena, to lepszym rozwiązaniem jest faktoring niepełny. Jeżeli chodzi głównie o pozbycie się ryzyka, wtedy należy postawić na faktoring bez regresu – mówi Paweł Kacprzak. Korzyści jest tu kilka: producent długopisów nie traci płynności finansowej, może zainwestować w produkcję, a kontrahent korzysta z kredytu kupieckiego.
Przedsiębiorcy, którzy korzystają z faktoringu, nie ukrywają, że pojawienie się banku w rozliczeniach sprawia, iż kontrahenci solidniej regulują swoje zobowiązania. Narzędzie działa więc na nich mobilizująco.
Kop dla mikrofirmy
Faktoring może więc zdecydować o być albo nie być firmy. Nie jest to jednak usługa wyłącznie na czarną godzinę pozwalająca uniknąć bankructwa. Eksperci od faktoringu podkreślają, że z powodzeniem przydaje się też w czasach prosperity – może dać firmie kopa, zwiększyć przychody i poprawić konkurencyjność.
Najlepiej zalety widać w najmniejszych firmach.
– Firmie mikro bardzo ciężko się rozwijać, ponieważ nawet jeśli ma duże zamówienie, to nie jest w stanie go sfinansować. Gotówkę ma bowiem zamrożoną w należnościach. Otrzymanie pieniędzy zaraz po wystawieniu faktury powoduje, że można ją spożytkować na realizację następnych zamówień. I firma rośnie. Znamy przykłady firm, które współpracują z sieciami handlowymi. Faktoring spowodował u nich kilkakrotny wzrost obrotów – mówi Paweł Kacprzak z Raiffeisen Banku.
Mikrofirmy na ogół mają słabszą pozycję negocjacyjną wobec dużych kontrahentów. – W przypadku opóźnień w płatnościach ciężko firmie mikro wywrzeć presję na odbiorcę i ryzykować relację handlową.
Pojawienie się banku znacząco poprawia sytuację naszego klienta, bo to my, a nie klient monituje odbiorcę.
A opóźnienie płatności wobec banku to w ocenie dłużnika poważniejsza sprawa – podkreśla Kacprzak.
I dodaje, że w ostatnich latach faktoring stał się bardziej przyjazny dla najmniejszych firm. – Dzisiaj współpraca między klientem a bankiem odbywa się za pomocą systemów internetowych, pozwala zaoszczędzić czas. To bardzo ważne dla mikrofirmy, w której często właściciel jest prezesem, kadrowym, zaopatrzeniowcem i handlowcem – mówi dyrektor z Raiffeisen Banku.
Ile to kosztuje
Po faktoring sięgają coraz mniejsze firmy, ale to nie oznacza, że w dostępie do tej formy finansowania nie ma żadnych barier. Bank nie podpisze umowy z firmą bez historii, o niestabilnej sytuacji finansowej. Np. Raiffeisen Bank kieruje faktoring do firm o rocznych obrotach od 500 tys. zł.
Bywają też inne kryteria. – Naszą ofertą pokrywamy wszystkie segmenty rynku: od dużych korporacji po mirkoprzedsiębiorstwa. Skala działalności nie ma kluczowego znaczenia. Istotny jest poziom należności, jaki firma jest w stanie przekazać do faktoringu. W naszym banku skłonni jesteśmy finansować przedsiębiorców, którzy wykażą potrzebę finansowania na poziomie nie niższym niż 100 tys. zł – mówi Maciej Czyż z Banku BGŻ.
Ile kosztuje faktoring? Cena w dużym stopniu zależy od tego, jak długich firma udziela kredytów kupieckich. Załóżmy, że termin płatności to 30 dni. Korzystając z faktoringu, de facto korzystamy z 30-dniowego kredytu. Jeśli udzielimy kwartalnego kredytu kupieckiego, odsetki policzone zostaną za trzy miesiące. Oczywiście im szybciej kontrahent zapłaci, tym lepiej, bo odsetki naliczane są za faktyczny okres korzystania z faktoringu.