Pracuję na stanowisku specjalisty ds. analiz. Na początku miesiąca robię sprawozdania, analizy, zestawienia, raporty i muszę zostać dłużej w pracy. Formalnie nikt mi nie każe zostawać po godzinach i nikt mi nie płaci. Czy słusznie? – pyta czytelnik Dziennika Gazety Prawnej.
Przepisy nie formułują szczególnych wymogów formalnych wobec polecenia pracy w godzinach nadliczbowych – może być ono dokonane zarówno w formie pisemnej, jak i ustnej, a nawet w jakikolwiek inny sposób. W szczególności jako polecenie świadczenia pracy w godzinach nadliczbowych może być traktowany brak sprzeciwu przełożonego na wykonywanie w jego obecności przez pracownika obowiązków.
Przepisy k.p. nie uzależniają przyznania wynagrodzenia za godziny nadliczbowe od warunku, aby praca w tych godzinach została wyraźnie zlecona pracownikowi przez przełożonego. Praca nadliczbowa zachowuje swój charakter, jeśli jest wykonywana za zgodą lub wiedzą przełożonego albo też – nawet bez tej zgody i wiedzy – jeżeli konieczność świadczenia pracy w godzinach nadliczbowych wynika z obiektywnych warunków pracy, niepozwalających pracownikowi na wykonywanie zleconych mu zadań w ustawowej normie czasu pracy.
Należy jednak mieć na uwadze, że samowolne podjęcie pracy, która jednoznacznie takiego uzasadnienia nie znajduje, nie powinno być traktowane jako praca nadliczbowa.
Więcej w Dzienniku Gazecie Prawnej z 21 listopada 2012 r.