Przed porodem pracownica ma prawo wykorzystać co najmniej dwa tygodnie urlopu macierzyńskiego. Tak wynika z kodeksowego przepisu i stanowiska resortu pracy – donosi Rzeczpospolita.
Art. 180 § 3 k.p. stanowi, że co najmniej dwa tygodnie urlopu macierzyńskiego mogą przypadać przed przewidywaną datą porodu. To furtka dla tych kobiet, które np. nie biorą zwolnień lekarskich podczas ciąży, a nie czują się już na silach pracować do samego rozwiązania. Korzystają z tego również te panie, u których lekarz nie widzi przeciwwskazań do świadczenia obowiązków służbowych i nie daje L4. Na własny wniosek składany u pracodawcy występują więc o część urlopu macierzyńskiego przypadającą przed porodem.
I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie postępowanie ZUS. Niektóre oddziały kwestionują im wypłatę zasiłku macierzyńskiego, który bezwzględnie przysługuje podczas urlopu macierzyńskiego, jeśli ma dotyczyć okresu krótszego niż dwa tygodnie. Powołują się przy tym na wyraźne sformułowanie z art. 180 § 3 k.p. „co najmniej dwa tygodnie”. To – ich zdaniem – upoważnia do odrzucenia wniosku zatrudnionej o zasiłek.
Czy faktycznie podany w tym przepisie okres „co najmniej dwa tygodnie” oznacza, że trzeba wziąć pełne dwa tygodnie urlopu przed spodziewaną datą porodu i nie może go być mniej, np. 10 dni? A co się dzieje, jeśli pracownica weźmie właśnie tyle, a dziecko przyjdzie na świat wcześniej, po 10 dniach? Czy wtedy z puli urlopu macierzyńskiego odlicza się jej wnioskowane dwa tygodnie, czy wykorzystane 10 dni?
O opinię w tej sprawie „Rzeczpospolita” poprosiła resort pracy oraz Państwową Inspekcję Pracy, która wykpiła się od odpowiedzi. Powołała się na wymóg udzielania wyłącznie informacji, czyli wiadomości o faktach mających bezpośredni związek z działalnością PIP i będących w jej posiadaniu, z wyłączeniem informacji objętych klauzulą tajności. „Prawo to nie obejmuje jednak m.in. obowiązku opracowywania interpretacji przepisów” – czytamy w oświadczeniu PIP.
Z kolei resort pracy nic nie zmienił w interpretacji art. 180 § 3 k.p. Uznał, że przyszłe matki mogą wnioskować o co najmniej dwa tygodnie lub dłużej. Nadal nie wiadomo jednak, czy może to być mniej niż dwa tygodnie. Ale nawet gdyby przed upływem tych dwóch tygodni urodziły, z ich puli macierzyńskiego szef odlicza rzeczywistą liczbę dni przypadających do rozwiązania. Jedyne ograniczenie, na które wskazało ministerstwo, dotyczy tego, że kobieta nie może wybrać całego urlopu macierzyńskiego przed porodem.
Więcej w Rzeczpospolitej z 23 listopada 2012 r.