Nauczyciele ostrzegają…

Gazeta Wyborcza , autor: Aleksandra Pezda , oprac.: GR

Maj 30, 2007

Wczoraj strajkowali nauczyciele. Minister edukacji Roman Giertych spotkał się z lekarzami

Nauczyciele nie pracowali przez dwie pierwsze godziny zajęć. To był strajk ostrzegawczy zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego, który domaga się 20proc. podwyżek i prawa do wcześniejszych emerytur.

Zaraz po proteście rozpoczęła się wojna na liczby. Według ZNP strajkowano w ponad 20 tys. szkół, przedszkoli i innych placówek oświatowych (czyli w około 60 proc. wszystkich). Minister Roman Giertych na konferencji prasowej: – Strajkowało niespełna 10 tys. placówek (około 25 proc). Taki strajk zaszkodzi w negocjacjach z rządem. Czasami groźba jest większym atutem niż nieudolna realizacja.

Rzecznik ZNP Magdalena Kaszulanis: – To oburzające podważanie znaczenia największego od dziesięciu lat protestu w oświacie. – Nawet gdyby minister Giertych miał rację, choć nie ma, to strajkowało aż 150 tys. nauczycieli – dodawał prezes ZNP Sławomir Broniarz.

Giertych na swojej konferencji prasowej przypominał, że negocjacje z nauczycielami już się zaczęły. – Jeden z postulatów rząd nawet spełnił – dodał. Chodziło mu o obietnicę premiera Jarosława Kaczyńskiego, że nauczyciele, którzy w2007 r. nabyli prawo do wcześniejszej emerytury, nie będą musieli zwalniać się z pracy natychmiast (co przewiduje Karta nauczyciela).

Jednak już w sprawie podwyżek wieści dla nauczycieli nie były wczoraj tak radosne. Premier powiedział rano w radiowej Jedynce", że może rozmawiać tylko o podniesieniu plac dla najniżej zarabiających nauczycieli stażystów. -1 to w ramach budżetu na przyszły rok, a nie pod presją strajku – mówił premier.

Na szczytach nauczycielskiego awansu nie Jesteśmy w stanie zarobić więcej niż 1,5 tys. zł na rękę – mówili strajkujący nauczyciele. Na zdjęciu protest w Szkole Podstawowej nr 1 w Toruniu

Minister Giertych nie spotkał się wczoraj z nauczycielami. Za to – niespodziewanie dla nich – przyjął w MEN strajkujących od dziesięciu dni lekarzy.

– Chciałem z nimi porozmawiać o problemie próchnicy w szkole – tłumaczył potem. – To kolejna arogancja ministra znanego z arogancji wobec nauczycieli. To może my spotkajmy się z ministrem Religa – mówi Ewa Suchaj, strajkująca nauczycielka z Chełma Lubelskiego.

Giertych tłumaczył, że gościł lekarzy jako szef Ligi Polskich Rodzin, a nie wicepremier i minister edukacji. – Nie ma w rządzie rozdźwięku co do protestu lekarskiego – mówił jako wicepremier. Jako szef LPR deklarował: – Popieramy lekarskie postulaty i wspieramy je. A na koniec Giertych jako minister edukacji dziękował nauczycielom, którzy do strajku nie przystąpili.

Wczorajszy strajk zaczynał się o różnych porach – w przedszkolach najczęściej o godz. 6, w szkołach o 7 albo 8. Dla dzieci, które przyszły na zajęcia, dyrektorzy organizowali oglądanie filmów, otwierali świetlice (np.w tomńskiej SP nr 1, gdzie pojawiła się dwójka uczniów) albo zapraszali teatr (jak w podstawówce nr 2 6 w Krakowie). W łódzkim Gimnazjum nr 4 uczniowie siedzieli na stole do ping-ponga, rozmawiali o wakacjach i chwalili strajk. Adam z lic: – Minęła mi matmą za którą nie przepadam.

Więcej Gazeta Wyborcza.