Nawet jeżeli będziesz pracował do 65-67 lat, dostaniesz na emeryturze o 300-500 zł mniej niż twój znajomy rencista, który odszedł z pracy 5-10 lat wcześniej. Takiego paradoksu nie ma w całej Europie. Będzie w Polsce. I zacznie się już w przyszłym roku.
– To paranoja! – denerwuje się Jeremi Mordasewicz, członek rady nadzorczej ZUS i jednocześnie reprezentant Lewiatana, organizacji zrzeszającej pracodawców. – Nikomu nie będzie się opłacało dłużej pracować, ludzie będą kombinować i uciekać na rentę.
Skąd cały problem? Od 2009 r. rząd realizuje wielką reformę emerytur, która uzależnia ich wysokość od odłożonych przez nas składek (wcześniej składki nie miały wielkiego znaczenia, do emerytur dopłacał budżet państwa). Po nowemu emerytury mają być wypłacane w myśl zasady: ile sobie uzbierasz, tyle na starość dostaniesz.
Podobnie miało być z rentami. Przy ich wyliczaniu też miały decydować składki. Tyle że z reformy rent, w przeciwieństwie do emerytur, kompletnie nic nie wyszło.
Rząd PO-PSL przygotował wprawdzie odpowiednią ustawę, ale pod koniec 2008 r. zawetował ją prezydent Lech Kaczyński. Później do zmian w rentach przymierzała się minister pracy Jolanta Fedak. Sęk w tym, że przy okazji wprowadzenia zmian w liczeniu świadczeń chciała też pozwolić rencistom bez ograniczeń dorabiać. Renciści mogliby dzięki temu dorabiać legalnie, a nie uciekać do szarej strefy. Nie zgodził się jednak minister finansów Jacek Rostowski i cała reforma upadła.
Obecny szef resortu pracy Władysław Kosiniak-Kamysz po złych doświadczeniach poprzedników do zmian w rentach podchodzi jak pies do jeża. Rzecznik ministra pracy Janusz Sejmej po naszym pytaniu o reformę przez kilka dni sprawdzał, czy ktoś w resorcie w ogóle nad nią pracuje.
– Nie ma nowego projektu ustawy – oświadczył w końcu po wnikliwych poszukiwaniach.
– A kiedy będzie?
– Nie wiadomo.
Uwaga na dłuższą pracę
Brak reformy będzie miał swoje konsekwencje. Spowoduje – co będzie ewenementem w UE – że renty w Polsce będą wyższe od emerytur.
Stanie się tak już od przyszłego roku. Wtedy ostatecznie wygaśnie stary system emerytalny. Teraz mamy mieszany, Polacy dostają częściowo emeryturę na starych zasadach, a częściowo na nowych. Od 2014 r. ZUS będzie wypłacał emerytury liczone wyłącznie po nowemu. Ich wysokość może być niższa od dzisiejszych nawet o jedną trzecią. Liczyć się będzie bowiem tylko zebrany w czasie pracy kapitał.