Urząd skarbowy doręczył spółce decyzję określającą wysokość zobowiązania podatkowego w VAT za styczeń 2012 r. Decyzja ta jest naszym zdaniem niesłuszna, dlatego napisaliśmy odwołanie. W samym podaniu wskazaliśmy, że wnosimy odwołanie od decyzji naczelnika urzędu skarbowego z 3 grudnia 2012 r. Adresatem jest dyrektor izby skarbowej za pośrednictwem naczelnika tego urzędu. Niestety wskutek pomyłki pracownik księgowości w kopertę zaadresowaną do naczelnika urzędu skarbowego (który przesyła potem odwołanie do izby skarbowej) włożył inne pismo, a nasze odwołanie włożył do koperty zaadresowanej do urzędu miasta. O tym fakcie zorientowaliśmy się niestety już po upływie terminu do wniesienia odwołania. Czy również w takiej sytuacji nasz termin do wniesienia odwołania został zachowany i inny organ, czyli urząd miasta prześle do urzędu skarbowego nasze odwołanie? – pyta czytelnik Rzeczpospolitej.
W omawianym przypadku mamy do czynienia z typową pomyłką, bowiem pismo zostało zaadresowane do właściwego organu, tylko wysłane do niewłaściwego. Urząd miasta, stwierdzając swoją oczywistą niewłaściwość, ma obowiązek przesłać podanie (odwołanie) organowi właściwemu w sprawie, czyli do urzędu skarbowego. Należy przy tym zauważyć, że organem niewłaściwym może być każdy organ państwa, a nie tylko organ podatkowy (wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 30 września 2003 r., III SA 3188/01).
Zatem również organ, jakim jest urząd miasta, prześle podanie niewłaściwie do niego skierowane właściwemu adresatowi.
Samo przekazanie powinno nastąpić poprzez przesłanie za pismem przewodnim odwołania wraz z kopertą. Jest to zatem dla organu niewłaściwego czynność czysto techniczna. Musi ona zostać wykonana przez ten organ niezwłocznie, a w praktyce, może trwać do tygodnia.
Wspomniane pismo przewodnie, za którym urząd miasta przesyła odwołanie podatnika, powinno zostać również wysłane do wiadomości podatnika. Jeśli zaś nie zostanie przesłane, to organ niewłaściwy – urząd miasta – powinien sporządzić osobne pismo, czyli zawiadomienie o dokonaniu takiej czynności.
Końcowo trzeba także dodać, że czytelnik „Rz” dochował terminu do wniesienia odwołania, mimo że przesłał go do urzędu miasta, a nie do urzędu skarbowego.
Więcej w Rzeczpospolitej z 14 stycznia 2013 r.