Mniejsze cięcie składki…

Rzeczpospolita , autor: Elżbieta Glapiak , oprac.: GR

Maj 31, 2007

Samoobrona i LPR mają własne propozycje na wydanie 10 mld zł, które miałaby kosztować przyszłoroczna, proponowana przez Zytę Gilowską obniżka składki rentowej. Wolą podnosić płacę minimalną oraz renty.

Premier Jarosław Kaczyński, wicepremier Roman Giertych i Andrzej Lepper rozmawiali wczoraj na temat aktualizacji umowy koalicyjnej. Część zapisanych tam ustaw jest już bowiem nieaktualna Przy tej okazji pojawił się coraz bardziej drażliwy temat obniżenia składki rentowej forsowany przez wicepremier Zytę Gilowską. O tym, że ta reforma jest zagrożona, Rz" napisała jako pierwsza w ubiegłą sobotę.

Projekt ustawy, która miała ten manewr umożliwić jest już w Sejmie. Zarówno PiS, jak i pozostali koalicjanci zgadzają się jednak już tylko na tegoroczne obniżenie składki dla pracowników (o 3 punkty procentowe), kolejnej obniżce są przeciwni.

W myśl projektu ustawy w 2008 roku składka miała spaść o kolejne 4 punkty procentowe, dla pracodawców i pracowników po połowie. Rajmund Moric z Samoobrony argumentuje, że na ten cel w 2008 roku można przeznaczyć 10 mld zł, nie więcej, a według projektu wicepremier Zyty Gilowskiej cała reforma miała kosztować 20 mld zł. – To za dużo, są inne pilne cele, na które powinny pójść owoce wzrostu gospodarczego – wyjaśnia poseł. – Chociażby podniesienie płacy minimalnej do 1,2 tys.zł i najniższęj emerytury do 700 zl Identycznego zdania jest wicepremier Roman Giertych, któremu na sercu leży przede wszystkim wprowadzenie mechanizmów pozwalających obniżyć podatki dla rodzin Premier Jarosław Kaczyński nie pozostaje głuchy na głosy koalicjantów, tym bardziej że sam wielokrotnie powtarzał, iż z owoców wzrostu gospodarczego powinni korzystać wszyscy.

Taki scenariusz nie podoba się ekonomistom i pracodawcom.

Gdyby zrezygnowano z obniżenia składki na rzecz rozdawnictwa, byłby to najgorszy wariant z możliwych – uważa Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH. Jego zdaniem po pierwsze w wyniku niezmniejszenia składki nie pojawią się żadne oszczędności, gdyż obniżka składki nie miała źródła finansowania. Po drugie efektem realizacji propozycji koalicjantów będzie zamiast zmniejszenia klina jego zwiększenie. – W niedalekiej przyszłości wszystkie te propozycje trzeba będzie z czegoś sfinansować – przestrzega ekonomista.

Z kolei Rafał Baniak, ekspert Konfederacji Pracodawców Prywatnych, wyjaśnia, że musimy obniżyć pozapłacowe koszty pracy, zwłaszcza w kontekście dynamicznego wzrostu wynagrodzeń. – Nawet obniżka pozapłacowych kosztów pracy o 2 proc. po stronie pracodawcy mogłaby okazać się niewystarczająca, aczkolwiek byłby to krok w dobrym kierunku – mówi ekspert.

Jego zdaniem brak obniżki składki dla pracodawców oznacza brak zachęt do tworzenia nowych miejsc pracy.

Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan dodaje, że najlepszy efekt dla rynku pracy miałaby obniżka składki po połowie po stronie pracownika i pracodawcy. -Ale nawet reforma w przyjętym przez rząd kształcie ucieszyłaby przedsiębiorców, tym bardziej że Polska należy do krajów, w których obciążenie pozapłacowymi kosztami pracy należy do najwyższych – twierdzi ekspert.

Według raportu OECD klin podatkowy w Polsce wynosi 43,2 proc, podczas gdy średnia OECD – 32,5 proc. U naszych sąsiadów, Czechów i Słowaków, wskaźniki te kształtują się na poziomie odpowiednio 37,8 i 32,4 proc. Tak wysoki współczynnik oznacza, że polski przedsiębiorca do każdej złotówki wypłacanej pracownikowi na rękę wykłada kolejne 80 gr w postaci różnych składek i podatku.

Więcej Rzeczpospolita.