Przedsiębiorcy dostaną dopłaty do pensji pracowników już przy spadku obrotów o 15 proc. – dowiedziała się „Gazeta” w Ministerstwie Pracy. Dzięki temu pracę będzie mogło zachować nawet 100 tys. osób.
Spada sprzedaż, hamuje produkcja przemysłowa, firmy mniej inwestują i muszą zwalniać pracowników.
Bezrobocie na koniec 2012 r. sięgnęło 13,4 proc. W styczniu, to już niemal pewne, przekroczy 14 proc. (oficjalne dane będą za kilka dni).
Żeby powstrzymać wzrost bezrobocia, Ministerstwo Pracy przygotowało projekt ustawy o ochronie miejsc pracy. Znalazły się w nim sprawdzone rozwiązania z ustawy antykryzysowej obowiązującej w latach 2009-11.
Ustawa wejdzie w życie zapewne w drugim kwartale.
– Gdy obroty firmy spadną już o 15 proc., będzie ona mogła liczyć na pomoc państwa – mówi „Gazecie” minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz. Chodzi o dopłaty do tzw. postojowego. Państwo dopłaci pracodawcy połowę pensji minimalnej. To tyle, ile wynosi zasiłek dla bezrobotnych – 794 zł. Podobną sumę wyłoży też pracodawca.
– Zamiast wypłacać zasiłki, lepiej przez pewien czas dopłacić pracownikom do wynagrodzeń. Dzięki temu utrzymają pracę – tłumaczy minister.
Firmy będą musiały udowodnić, że ich sytuacja rzeczywiście się pogorszyła. Początkowo progiem uprawniającym do pomocy miało być 25 proc. – Po rozmowach ze związkowcami i pracodawcami zdecydowaliśmy, że musimy obniżyć ten limit do 15 proc. – mówi minister Kosiniak-Kamysz.