Składki należy ciąć ż głową…

Rzeczpospolita , autor: Elżbieta Glapiak , oprac.: GR

czerwiec 5, 2007

Składki należy ciąć ż głową

Obcinanie kosztów pracy, gdy gospodarka pnie się w górę, to nie jest rozsądne posunięcie – twierdzi Mirosław Gronicki, były minister finansów w rządzie Marka Belki. Jego zdaniem takie same efekty za o wiele niższą cenę rząd osiągnąłby, obniżając składki wyłącznie tym, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy

Projekt ustawy, zakładającej cięcie składki rentowej, nie trafił jeszcze do laski marszałkowskiej. Rząd i posłowie PiS są jednak przekonani, że przy wsparciu Platformy Obywatelskiej nie będzie przeszkód, aby go sprawnie przegłosować. Czasu jest niewiele, bo pierwsza obniżka o 3 punkty procentowe po stronie pracowników ma nastąpić i lipca. Potem od stycznia 2008 roku o 4 punkty procentowe, po połowie dla pracodawcy i pracownika.

Do liczenia składek według nowych zasad przygotowuje się już nawet ZUS, choć oficjalnie nie wolno mu tego robić. Gdyby jednak nie przystąpił do przebudowy systemu informatycznego już dziś, cięcie składek od lipca, nawet jeśli parlament zdąży uchwalić ustawę, byłoby niemożliwe.

Kosztowny manewr

Tymczasem ekonomiści uważają, że manewr, który będzie kosztował budżet w 2008 roku prawie 20 mld zł, może zaszkodzić gospodarce.

– Z jednej strony na takie kosztowne posunięcie rząd może pozwolić sobie wyłącznie wtedy, gdy jest wysoki wzrost i do budżetu wpływają dodatkowe pieniądze -mówi Mirosław Gronicki. Z drugiej jednak, czy jest rozsądne narażać budżet na takie koszty  Wicepremier Zyta Gilowska tłumaczy, że to ważna decyzja, bo dzięki niej wreszcie spadną w Polsce koszty pracy, zmniejszy się szara strefa, a w kieszeniach podatników zostanie więcej pieniędzy.

Gronicki jest jednak zdania, że taki sam efekt można osiągnąć różnymi sposobami, 00 ważniejsze – dużo tańszymi – Rząd zamierza obdarować dodatkowym groszem wszystkich podatników – mówi Gronicki. – Tam prezent jest miły, ale efekty jego wręczenia są niewspółmierne do kosztów. Bardziej korzystne dla każdej ze stron byłoby, gdyby państwo przygotowało bonus wyłącznie dla tych, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy.

Nie wszystkim po równo

Jego zdaniem należałoby obniżyć składki do zera na kilka lat absolwentom szkół oraz osobom pozostającym długo bez zatrudnienia To samo dotyczyłoby przedsiębiorców, którzy takie osoby by zatrudniali. Dzięki temu młodzież miałaby większe szanse na znalezienie pracy w kraju, zerowa składka byłaby zachętą do wychodzenia z szarej strefy, a firmy miałyby pieniądze na rozwój i tworzenie nowych miejsc pracy.

– Taka obniżka trafiłaby do tych, którzy jej najbardziej potrzebują. Jej efekty na rynku pracy dałoby się zauważyć bardzo szybko, a koszt dla budżetu byłby niewspółmiernie niższy – wylicza były minister finansów.

Rocznie szkoły kończy około 600 tys. osób, bez pracy rok, dwa lata pozostaje kolejne 500 – 600 tys. osób. Nawet jeśli z całkowitego zwolnienia z płacenia składek rentowych skorzystałoby 1,5 mln podatników, dałoby to w sumie 2-3 mld zł, a nie 20 mld zł.

Więcej Rzeczpospolita.