Pracownicy na diecie

Rzeczpospolita (2013-04-26), autor: Grzegorz Ruszczyk , oprac.: GR

kwi 26, 2013

Interpretacja Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej i brzmienie nowych przepisów budzą zasadnicze wątpliwości praktyczne. Chodzi o rozporządzenie ministra pracy i polityki społecznej z 29 stycznia 2013 r. w sprawie należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej (Dz.U. z 2013 r., poz. 167) – czytamy w Rzeczpospolitej.

W zamyśle miało ono przenieść na grunt krajowych podróży służbowych zasady stosowane dotychczas przy podróży zagranicznej dotyczące odliczania kwot posiłków zagwarantowanych pracownikowi od przysługującej diety.

Wcześniej obowiązujące rozporządzenie nie przewidywało takiej możliwości przy podróżach krajowych.
Pracodawca albo wypłacał dietę w całości albo wcale. Natomiast przy podróżach zagranicznych regułą było obniżanie diety o określoną wartość, gdy pracownik miał zapewniony posiłek (śniadanie, obiad czy kolację).
Zasady te chciano przetransponować na grunt podróży krajowych. Wyszedł z tego niezły bałagan.

Ministerstwo pracy uważa, że podstawę odliczenia posiłków w każdym przypadku powinna stanowić pełna kwota diety za dobę podróży, tj. 30 zł (§ 7 ust. 1 rozporządzenia). Przy czym tę stawkę diety należy zmniejszać o koszt zapewnionego bezpłatnego wyżywienia, przyjmując – zgodnie z § 7 ust. 4 ww. rozporządzenia – że:

– śniadanie albo kolacja obniża ją o 25 proc,

– obiad o 50 proc.

Zgodnie z przepisami rozporządzenia wysokość diety zależy od tego, czy podróż przy niepełnej dobie trwa:

– ponad 12 godzin – wtedy wynosi ona 30 zł,

– od 8 do 12 godzin – wtedy wynosi ona 15 zł.

Stosując interpretację „ministerialną”, jeżeli pracownik jest w podróży 11 godzin (dieta należna -15 zł) i konsumuje obiad (do doliczenia 15 zł), nie otrzyma żadnej diety. W praktyce więc sam musi zapewnić sobie pozostałe (poza obiadem) posiłki.

Ustalając procentową wartość posiłków od faktycznie przysługującej diety (30 czy 15 zł), a nie – jak twierdzi ministerstwo – zawsze od pełnej stawki 30 zł, dochodzi do niepożądanych sprzecznych sytuacji, kiedy pracownik musiałby wręcz dopłacić pracodawcy w razie wysłania go w podróż służbową.
Co ważniejsze jednak taka interpretacja oznacza, że nie zostaje zachowany cel przepisów, jakim jest zapewnienie pracownikowi, aby podróż nie wymagała od niego ponoszenia zwiększonych kosztów wyżywienia.

W interpretacji, którą uznajemy za właściwą, w np. 11-godzinnej podróży pracownik powinien mieć prawo do niepełnej diety 15 zł, ale za obiad należy mu potrącić tylko 7,50 zł (czyli 50 proc. z należnej diety 15 zł). Delegowany otrzyma więc dietę w wysokości 7,50 zł, którą będzie mógł przeznaczyć choćby na kanapkę na śniadanie lub kolację. Trudno wymagać, aby przez 11 godzin nie jadł nic poza obiadem.

Za takim sposobem dokonywania obliczeń przemawia także inny sposób „czytania” rozporządzenia. Pracodawca najpierw odlicza koszt posiłków (obiad – 15 zł, śniadanie albo kolacja – 7,5 zł) od pełnej diety (30 zł), a następnie wynik traktuje jako podstawę do wyliczenia należnej pracownikowi diety, której wysokość zależy od czasu trwania podróży służbowej.

Więcej w Rzeczpospolitej z 17 kwietnia 2013 r.