Zgłoszenie do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej i opłacenie miesięcznej składki na ubezpieczenia społeczne w wysokości 3 tys. zł to już za mało, aby w zamian otrzymać prawie 5 tys. zł zasiłku macierzyńskiego przez rok po urodzeniu dziecka. ZUS zaczyna kwestionować prowadzenie działalności gospodarczej – donosi Rzeczpospolita.
– Jeśli w konkretnym wypadku, na podstawie ustaleń dokonanych w toku postępowania wyjaśniającego lub kontrolnego, stwierdzimy, że pomimo uzyskania wpisu do CEIDG działalności gospodarczej faktycznie nie prowadzono, konsekwencją będzie wyłączenie danej osoby z ubezpieczeń społecznych z tytułu prowadzenia tej działalności – potwierdza dla „Rz” nową praktykę Radosław Milczarski z ZUS. – Od decyzji stwierdzającej niepodleganie ubezpieczeniom zainteresowanemu przysługuje odwołanie do sądu – dodaje.
Wyłączenie z ubezpieczeń oznacza odmowę wypłaty zasiłku przez cały okres urlopu macierzyńskiego.
Z informacji uzyskanej przez „Rz” z ZUS wynika, że do udowodnienia, iż działalność była prowadzona, nie jest potrzebne wystawienie pierwszej faktury. Wystarczy wykazać inne czynności, np. składanie ofert, publikację ogłoszeń, wystawianie rachunków, załatwianie spraw urzędowych, ponoszenie kosztów z tytułu działalności.
Wychodzi na to, że przedsiębiorca cały czas musi udowadniać: albo – że nie prowadził działalności i nie musi płacić z tego tytułu składek, albo – że prowadził i zasiłek mu się należy. Stawia to ZUS w bardzo uprzywilejowanej sytuacji. A z art. 33 ustawy o swobodzie świadczenia działalności gospodarczej wynika domniemanie, że zgłoszenie działalności do ewidencji jest prawdziwe.
Od początku tego roku ZUS uznał że ponad 6,5 tys. osób nie ma prawa do świadczeń z ubezpieczeń społecznych. Najczęściej byli to zatrudnieni na fikcyjnym etacie czy wykonujący nieistniejące zlecenia.
Więcej w Rzeczpospolitej z 14 sierpnia 2013 r.