Tylko do końca 2012 r. na ustawową emeryturę mogły przejść 60-letnie kobiety i 65-letni mężczyźni. Kto do końca ubiegłego roku nie skończył 60 lub 65 lat, będzie teraz musiał pracować dłużej – czytamy w Gazecie Wyborczej.
Od tego roku rząd stopniowo podwyższa wiek emerytalny. Docelowo do 67 lat-tak długo będą pracować mężczyźni od 2020 r., a kobiety od 2040 r. Dłużej popracują już mężczyźni, którzy urodzili się w 1948 r., oraz kobiety urodzone w 1953 r. O kilka miesięcy. Z każdym rokiem kolejne roczniki będą pracować coraz dłużej.
Obecna 56-latka przejdzie na emeryturę, gdy skończy 61 lat i 5 miesięcy 51-latka – 63 lata i 1 miesiąc. Obecny 63-latek popracuje do 65 lat i 9 miesięcy.
Tym, którzy nie chcą lub nie mogą tak długo pracować, rząd proponuje emeryturę częściową. Ale dopiero po osiągnięciu 62 lat przez kobiety 65 lat przez mężczyzn. Z częściowej emerytury mężczyźni będą mogli skorzystać już w 2014 r., kobiety dopiero w 2020 r. Nie będzie ona przysługiwała wszystkim. Aby ją otrzymać, konieczny będzie odpowiedni staż ubezpieczeniowy. Dla kobiet to 35 lat, dla mężczyzn – 40.
Staż ubezpieczeniowy to lata składkowe i nie składkowe. Składkowe to lata pracy. Okresy nieskładkowe to m.in. czas:
– pobierania zasiłków z ubezpieczenia społecznego: chorobowego lub opiekuńczego,
– pobierania świadczenia rehabilitacyjnego,
– nauki w szkole wyższej na jednym kierunku, pod warunkiem ukończenia tej nauki, w wymiarze określonym w programie studiów,
– pobierania zasiłku przedemerytalnego lub świadczenia przedemerytalnego.
Okresy składkowe są do stażu pracy zaliczane w całości.
Inaczej wygląda sprawa przy okresach nie składkowych. Przy ubieganiu się o emeryturę częściową ZUS uwzględnia tylko jedną trzecią takich okresów z całego czasu zatrudnienia. Jeżeli ktoś pracował 30 lat, to do okresów nieskładkowych będzie mógł zaliczyć tylko i aż dziesięć lat. Jeżeli pracował krócej, np. 18 lat, to ZUS przy latach nieskładkowych dopisze maksymalnie sześć lat.
To, że do stażu będą zaliczane oprócz okresów składkowych również nieskładkowe, pomaga w uzyskaniu emerytury częściowej zwłaszcza kobietom, które przed reformą z 1999 roku były na urlopach wychowawczych. Wtedy wychowawczy był traktowany jako okres nieskładkowy. Gdyby przy emeryturze częściowej nie uznawano okresów nieskładkowych, te kobiety miałyby mniejsze szanse na świadczenie.
Po reformie emerytalnej urlop wychowawczy jest traktowany jak normalne lata pracy, a państwo odprowadza za kobiety z niego korzystające składki, ale tylko od kwoty najniższego wynagrodzenia (ok. 300 zł miesięcznie). W przypadku kobiet będących na urlopie macierzyńskim składka jest odprowadzana od kwoty zasiłku.
Na wcześniejszą emeryturę mogą przejść osoby urodzone po 1948 r. pracujące w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze, czyli np. kolejarze, artyści, twórcy, hutnicy. Jeśli do końca 1998 r. spełniło się warunek 25 lat stażu pracy (mężczyzna) lub 20 lat (kobieta), w tym 15 lat właśnie w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze, bez względu na rządowe zmiany zachowuje się prawo do wcześniejszej emerytury. ZUS wypłaci świadczenie po ukończeniu 55/60 lat (kobieta/mężczyzna).
Staż pracy ma znaczenie przy emeryturze minimalnej. Dopłaca do niej państwo. Od marca 2013 r. wynosi 830 zł brutto.
Jeszcze niedawno dostawaliśmy emerytury ze starego systemu, w którym niewielką rolę odgrywały nasze składki. Podać musieliśmy jedynie 10 czy 20 lat z naszego stażu i ZUS wypłacał nam dotowaną przez państwo emeryturę. Dziś ZUS wypłaca emerytury z nowego systemu i jej wysokość jest uzależniona od zebranych składek w myśl zasady: ile uzbierasz, tyle na starość dostaniesz. Zebrany kapitał jest dzielony przez przewidywaną średnią długość życia. Wynikiem jest nasza emerytura.
Dziś średnio Polak dostaje na emeryturze 50-55 proc. pensji, czyli ok. 1,8 tys. zł brutto. W nowym systemie będzie miał ok. 30 proc. ostatniej pensji, czyli ok. 1,2 tys. brutto. Taka będzie średnia. Ale niektórym z wyliczeń wyjdzie jedynie 200 czy 300 zł. I to im, aby nie musieli żyć z pomocy opieki społecznej, państwo zagwarantowało emerytury minimalne. A to oznacza, że nawet jeżeli odłożą niewiele składek, to i tak państwo wypłaci im minimalną emeryturę, dokładając oczywiście z budżetu. Emerytury minimalnej nie dostanie jednak każdy. Rząd uznał, że byłoby to niesprawiedliwe.
Do stażu przy ubieganiu się o emeryturę minimalną liczą się okresy składkowe i nieskładkowe. Okresy nieskładkowe nie mogą jednak przekroczyć jednej trzeciej okresów składkowych.
Praca w gospodarstwie rolnym nie jest to okres nieskładkowy, ale uzupełniający, który może zostać uwzględniony tylko w sytuacji, kiedy do nabycia uprawnień nie wystarczają okresy składkowe i nieskładkowe.
Więcej w Gazecie Wyborczej z 21 sierpnia 2013 r.