Od nowego roku Fundusz zacznie wystawiać rachunki kilkuset tysiącom nieubezpieczonych – donosi Rzeczpospolita.
Urzędnicy Narodowego Funduszu Zdrowia są już gotowi do ściągania należności od chorych, którzy skorzystali bezpłatnie z pomocy medycznej, a nie mieli ubezpieczenia. Centrala NFZ opracowała dla oddziałów wojewódzkich szczegółową procedurę windykacji.
Andrzej Troszyński, rzecznik prasowy NFZ, zastrzega, że urząd nie ma informacji o tym, ile osób będzie nią objętych.
Z danych, które przekazała Agnieszka Pachciarz, prezes NFZ, na posiedzeniu ostatniej Sejmowej Komisji Zdrowia, wynika jednak, że może to dotyczyć do 1 mln osób, eWUŚ pokazuje bowiem, iż 3 mln Polaków nie mają prawa do ubezpieczenia. Z tego 2 mln to emigranci płacący je za granicą.
Z dokumentu określającego procedurę windykacyjną wynika, że NFZ na wstępie będzie weryfikował oświadczenia pacjentów u lekarza. Chory ma prawo je złożyć, jeśli wyświetla się w eWUŚ na czerwono, a jest przekonany, że płaci ubezpieczenie.
Pracownicy wojewódzkich NFZ sprawdzą dokumentna podstawie danych z baz elektronicznych ZUS i wykazu ubezpieczonych centrali NFZ. Jeśli okaże się, że rejestry nie potwierdzają ubezpieczenia pacjenta, urzędnicy NFZ rozpoczną postępowanie administracyjne.
Powiadomią o nim pacjenta, którego wzięli na celownik. Podadzą mu także kwotę, jaką jest winien NFZ za sfinansowanie mu leczenia.
Sumy mogą być różne. Od kilkuset zł za wizytę u specjalisty i zakup refundowanych leków do kilku tysięcy złotych za operację.
Zainteresowany dostanie siedem dni na odpowiedź. W tym czasie może dostarczyć dowody na to, że jednak w momencie korzystania z usługi medycznej miał ubezpieczenie. Cała procedura ma się zakończyć w ciągu miesiąca. Jeśli okaże się, że dowody pacjenta są niewiarygodne, oddział NFZ ma mocy decyzji administracyjnej zobowiąże go do zwrotu pieniędzy. Chory będzie mógł się odwołać do centrali NFZ.
Więcej w Rzeczpospolitej z 4 października 2013 r.