Przedsiębiorca, który poniesie uszczerbek na zdrowiu wracając z pracy, dostanie wyższy zasiłek chorobowy. Nie może liczyć na pieniądze z ZUS, bo zdarzenie niema wówczas miejsca w czasie prowadzenia biznesu.
Jak czytamy w dzienniku Rzeczpospolita, osoba prowadząca działalność gospodarczą, która wskutek wypadku przy jej wykonywaniu dozna uszczerbku na zdrowiu, ma prawo do świadczeń z ubezpieczenia wypadkowego. Zgodnie bowiem z art. 3 ust. 3 pkt. 8 ustawy z 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych za wypadek przy pracy, który uprawnia do takich świadczeń, uważa się nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną, powodujące uraz lub śmierć, które nastąpiło w okresie ubezpieczenia wypadkowego podczas. Wykonywania zwykłych czynności związanych z prowadzeniem działalności pozarolniczej w rozumieniu przepisów o systemie ubezpieczeń społecznych.
Zatem aby nieszczęśliwe zdarzenie mogło być uznane za wypadek przy prowadzeniu działalności gospodarczej, muszą zostać łącznie spełnione wszystkie cztery warunki tj.:
– nagłość zdarzenia,
– jego zewnętrzna przyczyna,
– wystąpienie urazu lub śmierci oraz
– zaistnienie wypadku podczas wykonywania zwykłych czynności związanych z prowadzeniem firmy.
W praktyce dużo wątpliwości dotyczy ustalenia, czy do wypadku doszło w czasie wykonywania zwykłych czynności przedsiębiorcy. Ustawa nie przybliża bowiem, co należy rozumieć pod tym pojęciem. W orzecznictwie sądowym wskazuje się, że dokonując jego interpretacji, należy mieć na uwadze przede wszystkim rodzaj i charakter działalności, którą wykonuje przedsiębiorca. W razie sporu z ZUS biznesmen powinien więc wykazać, co wchodziło w zakres jego normalnych obowiązków wykonywanych w zakresie prowadzonej działalności.
Jeśli zdarzenie nastąpi już po zakończeniu czynności związanych z prowadzoną firmą, w drodze z miejsca jej wykonywania do domu, nie jest ono wypadkiem przy prowadzeniu tej działalności. Tak wyraźnie wskazywał SN w wyroku z 24 lipca 2009 r. (I UK 55/09). Stwierdził wówczas również, że przemierzania drogi powrotnej do domu nie można uznać za wykonywanie zwykłych czynności związanych z prowadzeniem biznesu. Jeśli w tym czasie dojdzie do wypadku, takiego zdarzenia nie można zakwalifikować jako wypadku przy prowadzeniu działalności. Jednak może to stanowić sytuację uregulowaną w art. 57b ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych – czyli zostać uznane za wypadek w drodze z pracy do domu. Za takie uznaje się bowiem zdarzenie:
– nagłe,
– wywołane przyczyną zewnętrzną,
– które nastąpiło w drodze do lub z miejsca wykonywania zatrudnienia lub innej działalności stanowiącej tytuł ubezpieczenia rentowego,
– jeżeli droga ta była najkrótsza i nie została przerwana.
Oczywiście te przesłanki muszą wystąpić łącznie. Przy czym ostatni warunek nie jest bezwzględny.
Przerwanie drogi nie przeszkadza, jeżeli przerwa była życiowo uzasadniona i jej czas nie przekraczał granic potrzeby. Wybór drogi, która nie była najkrótsza, może być natomiast uzasadniony tym, że była ze względów komunikacyjnych najdogodniejsza dla ubezpieczonego.
Fakt zaistnienia wypadku w drodze do lub z pracy ma znaczenie przy ustalaniu wysokości zasiłku chorobowego. Zasadniczo bowiem stanowi on 80 proc. podstawy wymiaru. Natomiast w razie niezdolności do pracy spowodowanej wypadkiem w drodze do pracy lub z pracy, jest wyższy. W myśl art. 11 ust. 2 pkt. 3 ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, miesięczne świadczenie wynosi wówczas 100 proc. podstawy wymiaru.
Fakt, że wypadek miał miejsce w drodze do domu, może też mieć znaczenie dla takich świadczeń jak renta z tytułu niezdolności do pracy, czy renta rodzinna dla członków rodziny przedsiębiorcy zmarłego wskutek tego zdarzenia. Niektórzy ubezpieczeni uprawnieni do renty z powodu takiego wypadku, mogą też ubiegać się o wcześniejszą emeryturę.
Więcej w Rzeczpospolitej z 10 października 2013 r.