Najpierw odpowiada spółka, później zarząd…

Rzeczpospolita , autor: . Kpt , oprac.: GR

sierpień 6, 2007

Urząd skarbowy może ściągać zaległości podatkowe spółki od zarządu tylko wówczas, gdy wcześniej formalnie stwierdzi, że egzekucja z majątku firmy jest niemożliwa

Tak orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w warszawie w wyroku z i sierpnia tego roku.

Sprawa dotyczyła zaliczki na podatek dochodowy pracowników, którą spółka jako płatnik powinna odprowadzić do urzędu skarbowego. Ponieważ tego nie zrobiła, urząd próbował ją ściągnąć, zajmując konto bankowe firmy. Gdy to się nie udało, wydał decyzję o odpowiedzialności podatkowej jednego z członków zarządu. Ten odwołał się, wskazując, że nie wyczerpano wszystkich możliwości egzekucji wobec spółki. Uważał także, że ta sama decyzja powinna obejmować także drugiego członka zarządu.

Izba skarbowa uznała, że postępowanie urzędu było prawidłowe, ale WSA był już innego zdania. Podstawowym argumentem przemawiającym za uchyleniem decyzji było niewydanie postanowienia o bezskuteczności egzekucji wobec spółki. Sąd stwierdził, że bez niego orzeczenie o odpowiedzialności zarządu nie jest możliwe. Powołał się na wcześniejsze orzecznictwo sądów administracyjnych. Przykładem jest wyrok WSA z 24 marca 2005 r. (sygn. I SA/Ol 345/04). Wynika z niego, że o bezskutecznej egzekucji można mówić tylko wówczas, gdy nie ma żadnych wątpliwości, że nie zachodzi jakakolwiek możliwość zaspokójenia egzekwowanej wierzytelności z majątku spółki. Taką pewność daje zaś tylko stosowny formalny akt organu egzekucyjnego. Tylko taka interpretacja przepisów zabezpiecza osobę trzecią przed przedwczesnym i nieuzasadnionym dochodzeniem od niej zaległości podatkowych innego podmiotu.

Sąd rozpatrujący sprawę zauważył także, że urząd nie podjął wszystkich możliwych kroków w celu ściągnięcia zaległości od spółki. Z akt wynikało, że jego działanie ograniczyło się do zajęcia konta bankowego – później nikt nie interesował się już sytuacją finansową firmy. Tymczasem skarżący decyzję członek zarządu wskazywał, że podpisała ona zobowiązanie do zapłaty za dostawę towarów na kwotę siedmiu tysięcy złotych, czyli trzykrotnie wyższą niż zaległość podatkowa.

Więcej Rzeczpospolita.