Prezes pfron odwołany…

Gazeta Wyborcza , autor: Dominik Uhlig , oprac.: GR

sierpień 14, 2007

Numer z gigantycznymi odprawami dla działaczy Samoobrony w PFRON nie przeszedł. Jedną z pierwszych decyzji nowej minister pracy Joanny Kluzik-Rostkowskiej było odwołanie prezesa PFRON

O bulwersującym skoku działaczy Samoobrony na kasę PFRON napisaliśmy wczoraj. W zeszłym tygodniu Ryszard Wijas, prezes funduszu z nadania Samoobrony, powołał zespół ds. aneksów do umów o pracę". Zespół pod kierunkiem dyrektora generalnego PFRON Marcina Domagały (redaktora naczelnego Głosu Samoobrony") wymyślił, że odchodzących z funduszu dyrektorów będzie obowiązywał zakaz konkurencji. A PFRON wypłaci im odszkodowanie w wysokości 12 miesięcznych pensji. Dyrektorzy, którzy zarabiali ok. 8 tys. zł, dostawaliby ok. 96 tys. zł odszkodowania. Mogliby też liczyć na ok. 100 tys. zł odprawy gwarantowane przez podpisane wcześniej umowy o pracę.

Ryszard Wijas próbował się wczoraj ratować. Zamiast posiedzenia zarządu PFRON, na którym dorobek zespołu miał zostać przyjęty, zorganizował konferencję prasową i całą winą obciążył Marcina Domagałę.

– Nic nie wiedziałem o dwustutysięcznych odprawach. W funduszu nie znajdzie się żaden dokument, na którym jest mój podpis w tym zakresie – zapewniał. Przyznał, że powołał zespół – ale miał to zrobić na wniosek Domagały. Wijas oświadczył, że pracę w PFRON stracili po publikacji Gazety": Domagała, dyrektor departamentu prawnego Piotr Aksanowski i szef zespołu ds. aneksu Waldemar Nowowiejski. – Jako urzędnik mianowany, członek państwowego zasobu kadrowego, jestem apolityczny, bezpartyjny, stoję na straży obrony konstytucji, ustaw i aktów podstawowych. Postępuję legę artis – mówił Wijas.

Postanowił też uprzedzić kolejne publikacje Gazety"o PFRON. Oświadczył m.in., że:

Domagała poza umowami o pracę z gigantycznymi odprawami i aneksami z odszkodowaniami próbował załatwić nagrody pieniężne dla osób związanych z Samoobroną. – To są wnioski o kilkunastotysięczne nagrody za aktywny wkład w przygotowywanie dokumentów dla osób, które pracują w funduszu kilka, kilkanaście dni. Mojej pieczątki na nich nie ma. Są tylko pieczątki dyr. Domagały. Od razu powiedziałem, że ich nie podpiszę – mówił Wijas;

w PFRON pracują całe rodziny posłów Samoobrony – Zatrudniał ich jeszcze mój poprzednik Andrzej Sochaj. To młodzi zdolni ludzie – np. pan Filipek jest kierowcą. Ma maturę, jest studentem. A poprzedni kierowca nie miał nawet matury. Pan Cezary Łyżwiński jest podobno dobrym pracownikiem, pani Kuropatwińska i pani Litwin również. Pracują na stanowiskach specjalistów i zarabiają jak inne osoby na tych stanowiskach – zachwalał; w PFRON pracownice były molestowane seksualnie. Wijas miał się o tym dowiedzieć wczoraj. Zapewnił, że od razu wyrzucił osobę, która się tego dopuszczała.

Więcej Gazeta Wyborcza.