Co będzie z emeryturami dla nauczycieli…

Gazeta Wyborcza , autor: Leszek Kostrzewski , oprac.: GR

sierpień 21, 2007

Nauczyciele to największa grupa zawodowa korzystająca z wcześniejszych emerytur. Teraz żyją na beczce z próchen Nie wiedzą, czy aby zachować prawo do wcześniejszej emerytury, muszą się zwalniać,czy mogą pracować dalej

Takiego zamieszania z emeryturami dawno w Polsce nie było. Obecne, bardzo kosztowne dla państwa wcześniejsze emerytury mają wygasnąć do końca 2007 r. Później dla osób urodzonych wiatach 1949-68 mają być mniej korzystne pomostówki (pisaliśmy o tym wczoraj -czytaj na www.gazeta.pl/prenradze). Problem w tym, że do dziś nie ma ustawy o pomostówkach. Rząd na jej wprowadzenie ma jeszcze tylko cztery miesiące. Jeżeli nie zdąży do końca roku, wtedy prawdopodobnie na kolejny rok będą przedłużone przepisy dotyczące wcześniejszych emerytur, a pomostówki zostaną wprowadzone dopiero w 2009 r. Zyska na tym kilkadziesiąt tysięcy Polaków.

W największej niepewności żyją jednak nauczyciele. Rząd wiele im obiecał, ale na razie nic nie spełnił.

JAK TERAZ ODEJSC NA EMERYTURĘ

W Polsce jest ok. 520 tys. nauczycieli. Co roku ok. 14 tys. odchodzi na wcześniejszą emeryturę. Do końca tego roku mogą na nią przejść na dwa sposoby

na mocy ustawy emerytalnej -wymagany wiek 55/60 lat (kobiety/mężczyźni), staż pracy 20/25 lat, z czego 15 lat w oświacie;

na podstawie art. 88 Karty nauczyciela – wiek nieistotny ale trzeba mieć większy staż pracy: 30 lat (niezależnie odpici), w tym 20 w oświacie. W szkolnictwie specjalnym wystarczy 25 lat stażu (w tym 2 0 w szkolnictwie specjalnym).

ZWOLNILI SIĘ NIEPOTRZEBNIE

Karta nauczyciela, na podstawie której nauczyciele przechodzą teraz na wcześniejszą emeryturę – korzystniejszą niż nowa pomostowa planowana przez rząd – wygasa z końcem roku.

Nauczyciele z 30-letnim stażem (to ok. 40 tys. osób), aby zachować obecne uprawnienia, musieliby przejść na wcześniejszą emeryturę w tym roku. Ale był jeden warunek – trzeba było się zwolnić ze szkoły do końca maja. W Karcie jest zapisane, że nauczyciel zwalnia się do końca roku szkolnego (zgodnie z prawem to koniec sierpnia), ale z trzymiesięcznym wypowiedzeniem. Dyrektorzy szkół muszą bowiem z wyprzedzeniem zaplanować kadry na następny rok szkolny.

Jeśli nauczyciel nie zwolnił się do końca maja, dyrektor nie ma obowiązku godzić się teraz na jego odejście na wcześniejszą emeryturę. To oznaczałoby, że nauczyciel musi czekać do maja 2008 r., gdy wcześniejsze emerytury mogą przestać już istnieć.

Nic więc dziwnego, że wielu nauczycieli – może to być kilkanaście-kilkadziesiąt tysięcy osób – złożyło w osta-tnich dniach maja wypowiedzenia.

Ale trzy miesiące temu rząd ogłosił, że nawet jeśli nauczyciele nie zwolnili się do 31 maja, to nie stracą prawa do przywilejów. Obiecał specjalną ustawę, faktycznie – w lipcu Sejm przyjął nowelizację Karty nauczyciela. Zakłada ona, że nauczyciele, który do końca 2007 r. spełnią wszelkie wymogi związane z art. 88 Karty i chcą przejść na obecną wcześniejszą emeryturę, nie będą musieli się zwalniać. Mogą pracować dalej, a w momencie przejścia na emeryturę ZUS wypłaci im świadczenie na teraz obowiązujących zasadach.

Ten korzystny dla nauczycieli paragraf był pierwotnie zapisany w ustawie pomostowej. Został z niej jednak wykreślony. Po co to wszystko Ustawa pomostowa cały czas jest konsultowanaprzez Komisję Trójstronną ze związkowcami i pracodawcami. Nie wiadomo jak długo to potrwa. Dlatego rząd postanowił przyspieszyć legislację Karty.

Dla nauczycieli to być albo nie być". Taki zapis pozwala tym, którzy pod koniec maja złożyli wypowiedzenia, na wycofanie wniosku i dalszą pracę w szkole przy jednoczesnym zachowaniu prawa do korzystniejszej wcześniejszej emerytury także po 2008 r.

Tyle że znowelizowanej Karty nauczyciela wciąż nie ma. Mimo że przeszła przez Sejm, to Senat zgło sił do niej dodatkowy punkt, o którym zapomnieli posłowie. Zaproponował, aby nauczyciele, którzy rozwiązali na swój wniosek stosunek pracy mogli w ciągu 14 dni od wejścia w życie nowelizacji złożyć w szkole oświadczenie o woli powrotu na dotychczas zajmowane stanowisko". Dzięki temu nie musieliby liczyć na dobrą wolę dyrektora szkoły-byłby zobligowany przyjąć nauczyciela do pracy. Takie rozwiązanie jest logiczne i sprawiedliwe – nauczyciele składali bowiem pod koniec maja wypowiedzenia nie dlatego, że mieli dość pracy w szkole, ale dlatego, że bali się stracić prawa do wcześniejszej emerytury.

Te raz specjalna ustawa ponownie trafi do Sejmu. Najbliższe jego posiedzenie -jutro. Czy posłowie zajmą się losem nauczycieli, skoro posypała się koalicja i są ważniejsze sprawy" Jest na to nadzieja. W zeszłym tygodniu po alarmującym tekście Gazety" minister pracy Joanna Kluzik-Rostkowska interweniowała u posłów i zapewniła nas: – 22 sierpnia nad ustawą będzie głosował Sejm, musi być ona bowiem przyjęta jak najszybciej.

Ale nawet jeśli Sejm przyjmie ustawę, to jeszcze musi podpisać ją prezydent.

Sławomir Broniarz, szef Związku Nauczycielstwa Polskiego: – Dyrektorzy szkół 25 i 26 sierpnia zwołują rady pedagogiczne i muszą ustalić, kto będzie u nich pracował, a kto nie. Już mówią, że tych, którzy złożyli wypowiedzenia nie przyjmą, bo obiecanej przez rząd ustawy, która nakazywałaby by ich p rzyjąć, nie ma.

Broniarz twierdzi, że dla niektórych nauczycieli to będzie dramat. – Już wiemy, że będą pozwy sądowe nauczycieli o odszkodowanie od państwa – zapowiada. – Do dziś nie wiedzą, czy dobrze zrobili, że się zwolnili, czy nie; czy powinni teraz odejść z pracy czy pracować dalej.

Więcej gazeta Wyborcza.