Niezwykle hojna ręka byłej minister pracy anny kalaty…

Rzeczpospolita , autor: Izabela Kacprzak , oprac.: GR

wrz. 4, 2007

Ponad 8 milionów złotych wydała w ubiegłym roku na premie i nagrody dla swoich pracowników była minister pracy i polityki społecznej

Niezwykle hojna ręka byłej minister pracy Anny Kalaty

Rekordową nagrodę dostał Ryszard Wijas, do niedawna szef PFRON. Po trzech tygodniach pracy w ministerstwie dostał 23 tys. zł premii

Jak wynika z kontroli przeprowadzonej na polecenie premiera, była minister wydała na premie 23 proc środków zamiast planowanych 3 proc. Niezgodnie z prawem otrzymał je prawie co trzeci pracownik ministerstwa.

Oprócz Ryszarda Wijasa obdarowane zostały dwie dyrektorki ministerstwa Kalaty: Dorota Habich i Grażyna Szestakow-Wilamowska dostały po 9 i 5 tys. zł tylko za tzw. ciągłość zatrudnienia.

Ryszard Wijas został dyrektorem generalnym w ministerstwie Kalaty 25 listopada, w połowie grudnia już dostał dwie nagrody: okresową r specjalną. Wnioskował o nie bezpośredni podwładny Wijasa. Niedługo potem Wijas został dzięki Samoobronie prezesem PFRON. Stanowisko stracił w ubiegłym tygodniu po ujawnieniu przez GW" skandalu z nowymi aneksami do umów dla szefów regionalnych funduszy. Umowy miały gwarantować im 200 tys. zł odpraw.

Grzywny do szuflady

Trzy miesiące temu prezes Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie złożył do premiera skargę na minister Annę Kalatę. Powód Ministerstwo Pracy nie płaciło grzywien, jakie nakładał na nie sąd za nieprzekazywanie skarg obywateli, akt ich sprawy oraz za niewykonanie wyroków sądu.

W ciągu pięciu miesięcy, od października do marca, minister Kalata została ukarana przez sąd grzywnami w wysokości 25 tys. zł i żadnej nie zapłaciła. Podczas kolejnej kontroli, jaką po skardze sądu administracyjnego zarządził premier, okazało się, że w ministerstwie nie można odnaleźć dokumentów, których dotyczyły skargi.

Winnych nie było, bo w ciągu pięciu ostatnich miesięcy funkcję dyrektora generalnego mnisterstwa pracy pełniło aż pięć osób, podobnie często zmieniali się kierownicy biura kontroli, które było odpowiedzialne za wyjaśnianie skarg obywateli.

Dopiero podczas kontroli premiera minister Kalata wniosła do WSA skargę kasacyjną i prośbę o umorzenie 7,5 tys. zł. W uzasadnieniu skrytykowała sąd: Nie do końca jasna jest polityka sądu prowadzona wobec organu administracji polegająca na nakładaniu kar pieniężnych, albowiem takie działanie z pewnością nie zniechęci (skarżącego) do wszczynania dalszych procesów".

Prośbę umorzenia grzywny motywowała nadmiernym obciążeniem budżetowym i innymi ciężkimi skutkami".

Więcej Rzeczpospolita.