Dobrowolna korekta nie chroni przed karą…

Rzeczpospolita , autor: Anna Grabowska , oprac.: GR

październik 12, 2007


Dobrowolna korekta nie chroni przed karą

Przedsiębiorcy często ulegają sugestii urzędników skarbowych – korygują deklaracje i płacą podatek. Myślą, ze unikną kary. Tymczasem wpadają w pułapkę i dostają grzywnę za błąd w dokumentach

Zgodnie z przepisami k. k. s. osoba, która skorygowała swoją deklarację podatkową i wyrównała zaniżone zobowiązanie, nie podlega już karze za przestępstwo lub wykroczenie skarbowe.

Rozwiązanie to miało na celu uwolnienie od odpowiedzialności tych, którzy dobrowolnie przyznali się do błędu i zaniechali sporu z organami skarbowymi.

Problemy z rachunkowością

Okazuje się jednak, że wbrew temu zamysłowi korekta wcale nie chroni przed odpowiedzialnością karną. Złożenie jej wyklucza bowiem odpowiedzialność tylko i wyłącznie za przestępstwa i wykroczenia skarbowe zagrożone karą z k. k. s Tymczasem wiele czynów związanych z rozliczaniem podatków jest karanych na podstawie innych przepisów. Przykładem, który ma tu zastosowanie najczęściej, jest ustawa o rachunkowości.

To właśnie ona stała się przyczyną kłopotów mazurskiego przedsiębiorcy sprzedającego meble, który kupował od innej firmy usługi marketingowe. Ta ostatnia szukała dla niego odbiorców towaru i prowadziła wstępne negocjacje z potencjalnymi nabywcami. Wydatki na ten cel przedsiębiorca zaliczył do kosztów uzyskania przychodu w CIT, co zakwestionowała kontrola skarbowa. Stwierdziła, że podatnik nie ma wystarczającej liczby dowodów na wykonanie usług, np. opinii kontrahenta o rynku meblarskim, zestawienia kosztów, protokołów spotkań z potencjalnymi klientami.

– Faktury to za mało – stwierdzili urzędnicy i wyłączyli wydatki na marketing z kosztów w CIT.

Jednocześnie zaproponowali przedsiębiorcy, żeby sam skorygował deklarację. Ten wolał uniknąć postępowania karnego skarbowego, więc zastosował się do sugestii. Poprawił zeznanie i zapłacił wyższy podatek wraz z odsetkami.

– Tylko przez trzy miesiące mogłem spać spokojnie. Potem dostałem z urzędu skarbowego wezwanie. Gdy się stawiłem, usłyszałem, że popełniłem przestępstwo z art. 77 ustawy o rachunkowości. Zarzut, jaki mi postawiono, to nierzetelne prowadzenie ewidencji. Urząd skarbowy wraz z prokuratorem wystąpili przeciwko mnie z aktem oskarżenia do sądu. Sprawa czeka na rozstrzygnięcie. Liczę się z tym, że dostanę grzywnę – opowiada podatnik.

Więcej Rzeczpospolita.