Ewa Lewandowska – Andrea Boccelli w spódnicy.

www.niepelnosprawni.pl , autor: Magdalena Gajda , oprac.: GR

listopad 7, 2007



Polska niewidoma śpiewaczka u progu międzynarodowej kariery. Pisze o tym portal www.niepełnosprawni.pl

W artykule czytamy m.in.

Śpiewać tam, gdzie Maria Callas – to wielkie marzenie Ewy. Aby wierzyć, że kiedyś się spełni, przypomina sobie, jak po koncercie w Buffalo amerykańskie media okrzyknęły ją „Andrea Boccellim w spódnicy”.

Polacy reagują powściągliwie. Przyznają, że Ewa ma talent, rzadką barwę głosu i szanse na karierę, ale nie wiadomo jak będzie sobie radzić na scenie.

– Boją się, że wpadnę w orkiestrę – śmieje się Ewa i opowiada o konkursie miss, gdy była nastolatką. – Ja „ślepaczka” byłam najniższa, więc prowadziłam korowód piękności. Wszystkie przeżyły. Nikt nie zauważył, że nie widzę.

Aria z odkurzaczem
Ewa śpiewa, bo śpiewać zawsze lubiła. W szkole podstawowej występowała w zespole „Trzy po trzy”. Miała 14 lat, kiedy na festiwalu muzycznym dla dzieci niepełnosprawnych w Ciechocinku dowiedziała się, że powinna szkolić głos. Mama wzięła sobie do serca radę Lidii Stanisławskiej i zapisała córkę na egzaminy do średniej szkoły muzycznej.

– Śpiewałam piosenkę Edyty Geppert i zastanawiałam się, dlaczego ludzie zdający w innych klasach tak… wyją – opowiada Ewa.

– Nie byłam zadowolona, kiedy zrozumiałam, że będę się uczyć śpiewu klasycznego. Mama kupiła płyty i zaprowadziła mnie na spektakl. Wyszłam w połowie, a płyt słuchałam przy sprzątaniu. W szkole zostałam, bo do niej zdałam. Nie zaliczyłam I klasy, bo arie wciąż śpiewałam zwykłym głosem. Chciałam zrezygnować, ale nie pozwolił mi mój nauczyciel, prof. Wojciech Pośpiech. Zobaczył chyba we mnie kogoś, kim jeszcze nie byłam, ale miałam się stać, czyli śpiewaczkę operową, jaką mam nadzieję być. Odblokował mnie Pavarotti. Podczas odkurzania wygłupiałam się, naśladując go i… spodobało mi się, jak pracuje moja przepona i co wydobywa się z mojego gardła.

przeczytaj cały artykuł >>