Inspektorzy pracy będą karać szybciej i surowiej…

Rzeczpospolita , autor: Renata Majewska , oprac.: GR

marzec 9, 2007

Zatrudnianie i Pracodawcy wyzyskujący zatrudnionych będą dyscyplinowani wysokimi grzywnami i częstszymi kontrolami. Środki te inspektorzy zastosują od 1 lipca.

Od tego dnia przedsiębiorcy zbytnio eksploatujący personel mogą mieć kłopoty ze spokojnym snem. Przestaną im się bowiem kalkulować zaległe pensje, przeterminowane urlopy pracowników, badania lekarskie czy szkolenia na temat bezpieczeństwa i higieny pracy oraz ciągłe zlecanie nadgodzin. Obecne maksymalne 5 tys. zl grzywny za takie przewinienia nie mogło ich zachęcić do praworządności. Podwyżka do 30 tys. zł będzie zapewne skutecznym straszakiem. Tak przynajmniej uważał Sejm, uchwalając w środę nową ustawę o Państwowej Inspekcji Pracy. Maksymalne kary nakładane przez kontrolerów w postępowaniu mandatowym winduje ona pięciokrotnie, a przez sąd – sześciokrotnie. Nie dość tego. Tym, którzy już mają wyrok i mimo wszystko nie wypłacą zaległego wynagrodzenia, sąd karny wymierzy grzywnę, karę ograniczenia wolności lub pozbawienia wolność. Teraz taki czyn kwalifikuje się do wykroczeń.

Firmy zapłacą więcej

Obecnie sankcje finansowe, które ma do dyspozycji inspektor pracy (najwyżej tys.zł),mają wymiar symboliczny. Jego portugalski kolega feruje tymczasem kary nawet do 50 tys. euro, belgijski 12 tys., a litewski 3 tys. Po zmianach nasi kontrolerzy nadal będą za stwierdzone uchybienia wymierzać standardowo do 500 zł czy 1 tys. zl Surowiej potraktują za to przedsiębiorców dopuszczających się cięższych wykroczeń oraz recydywistów, których przyłapali przynajmniej dwukrotnie w ciągu dwóch lat na tym samym naruszeniu. Pierwszym grożą grzywny do 2 tys. zl a drugim – do 5 tys. zl Na łaskę nie mają zatem co liczyć firmy zawierające umowy cywilne zamiast umów o pracę, oszukujące na pensjach, nie-udzielające urlopów. Sądy grodzkie, do których inspektorzy skarżą szczególnie nierzetelnych pracodawców, karzą ich grzywnami do 5 tys. zł. Średnio wynoszą one jednak 900 zł. Od lipca ich górna granica podskoczy nawet do 30 tys. zł PIP przejmie też wtedy od wojewody służby legalności zatrudnienia, czyli tzw. policję pracy(około 304 pracowników). Sprawdzi więc, czy firmy nie zatrudniają kogoś na czarno, płacą składki na Fundusz Pracy oraz czy zawiadamiają pośredniaki o przyjęciu bezrobotnego. Oceni także skrupulatnie działalność agencji zatrudnienia, w tym pracy tymczasowej. Nadal jednak za wykryte w tym zakresie nieprawidłowości nie będzie ferować mandatów, ale kierować sprawy do sądów grodzkich.

W trosce o samozatrudnionych

Po raz pierwszy w orbicie zainteresowań inspekcji znajdą się podmioty inne niż pracodawcy. Kontrolerzy ocenią dokładnie, czy zapewniają oni zleceniobiorcom lub samozatrudnionym bezpieczne i higieniczne warunki pracy, wyposażają w odpowiednie środki ochrony itd.

– Nowa ustawa jest napisana fatalnym językiem – mówi Grzegorz Orłowski, radca prawny w spółce Patulski-Orłowski. – Każe np. wykonawcom umów cywilnych poddawać się badaniom lekarskim i szkoleniom BHP. Z niejasnego, zmienianego art 304 [1] kodeksu pracy wynika jednak, iż koszty ich przeprowadzenia poniosą sami zleceniobiorcy czy samozatrudnieni. Brakuje bowiem przepisów, które obciążałyby nimi zleceniodawców.

Za zaniedbania w tym zakresie sąd ukarze grzywną wynoszącą nawet 30 tys. zł Inspektorzy sprawdzą też, czy czasami nie wchodzi w grę zatrudnienie pracownicze. Nie zmienią się jednak zasady ścigania pozornego samozatrudnienia. Ustalenie istnienia stosunku pracy nadal pozostanie w kompetencji sądu.

Więcej Rzeczpospolita.