Polscy przedsiębiorcy uciekają od ubezpieczeń w ZUS

Gazeta Wyborcza (2009-09-25), autor: Leszek Kostrzewski , oprac.: GR

wrz 28, 2009

Niektórzy drobni przedsiębiorcy unikają płacenia składek na ZUS. Korzystając ze sprytnych pośredników, zaczynają fikcyjną pracę jako „konsultanci” w Wielkiej Brytanii czy na Litwie.

„Konsultanci” zatrudnieni na 1/4 etatu za granicą zaczynają podlegać np. brytyjskiemu lub litewskiemu systemowi ubezpieczeń. Zamiast 900 zł płacą np. 499 zł abonamentu firmie, która pośredniczy w „załatwieniu im pracy”.

Przedsiębiorcy zatrudnieni w Wielkiej Brytami czy na Litwie mogą nadal leczyć się w Polsce. NFZ wystawia rachunek za leczenie zagranicznemu ubezpieczycielowi. Za leczenie Polaków płaci więc angielski i litewski podatnik.

Przedsiębiorca „pracujący” za granicą ma prawo do zasiłku na dziecko. Np. w Wielkiej Brytami to 20 funtów (ok. 90-100 zł) tygodniowo na pierwsze dziecko i 13 funtów na kolejne. Przy dwójce dzieci to ponad 600 zł! Nie przysługuje mu jednak świadczenie pielęgnacyjne na niepełnosprawne dzieci. Nie dostanie też nic, jeśli zachoruje albo ulegnie w pracy wypadkowi.

Przedsiębiorcy, którzy wyrejestrują się z polskiego systemu, nie dostaną polskiej emerytury lub dostaną ją w niewielkiej wysokości, np. 100 zł miesięcznie.
 
Przedsiębiorcy nie mogą też liczyć na wysoką emeryturę np. brytyjską. Pośrednicy oferują fikcyjne prace za niską pensję (by mieściła się w kwocie zwolnionej z podatku). A zasada ile sobie uzbierasz, tyle dostaniesz obowiązuje też w innych krajach Unii.

Więcej w Gazecie Wyborczej z 25 września 2009 r.