Lepiej się nie zwalniać przed emeryturą

Rzeczpospolita (2010-02-01), autor: Magdalena Januszewska , oprac.: GR

lut 2, 2010

Osoby, które w zeszłym roku ubiegały się o emerytury wypłacane choć w części po nowemu, niekiedy musiały długo na nie czekać. W sprawie interweniował rzecznik praw obywatelskich. Zainteresowani otrzymywali decyzje ZUS po czterech – pięciu miesiącach. Oczekiwanie jest szczególnie dotkliwe dla tych, którzy zakończyli pracę – dlatego, że był to warunek nabycia prawa do emerytury albo że zostali zwolnieni i nie mają nowej posady – czytamy w Rzeczpospolitej.

Przyczyną opóźnień jest nie tylko poślizg w tworzeniu systemu informatycznego, ale też postępowania wyjaśniające przebieg zatrudnienia i zarobków oraz sprawdzanie zapisów na koncie w ZUS. 

Pozostaje więc dobrze udokumentować wniosek, a potem czekać. Kto dostaje decyzję z opóźnieniem z przyczyn leżących po stronie ZUS, ma prawo do odsetek (art. 85 ustawy emerytalnej). Osoba, która nie dostała decyzji z ZUS w ciągu dwóch miesięcy od złożenia wniosku może się odwołać do sądu na podstawie art. 83 ust 3 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych i żądać odszkodowania.

Niektórzy mogą otrzymać świadczenie zaliczkowe – jeżeli udowodnili prawo do świadczenia, ale nie przedłożyli dowodów niezbędnych do ustalenia jego wysokości (w kwocie zbliżonej do przewidywanego świadczenia – art. 120 ustawy emerytalnej).

Więcej w Rzeczpospolitej z 1 lutego 2010 r.