Rząd oszczędza na obietnice…

Gazeta Wyborcza , autor: Agata Nowakowska , oprac.: GR

kwiecień 4, 2007

Wicepremier Gilowska zapowiada walkę z marnotrawstwem publicznych pieniędzy. To za mało, by sfinansować obiecane reformy.

Dziś wicepremier Zyta Gilowska przedstawi projekt ustawy o finansach publicznych. – Dzięki temu staną się one bardziej przejrzyste i łatwiej je będzie kontrolować, co ukróci marnotrawstwo – powiedziała Gazecie" wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska.

Wicepremier liczy na blisko 10 mld zl oszczędności w ciągu dwóch-trzech lat. Maje przynieść ograniczenie zatrudnienia w administracji oraz kupowanie usług, np. transportowych, na rynku, co ma być tańsze.

Na początku te posunięcia mogą oznaczać wręcz koszty, bo trzeba będzie wypłacić odprawy zwalnianym ludziom. Tymczasem rząd potrzebuje góry pieniędzy na sfinansowanie obietnic obniżki składki rentowej (roczny koszt to ok. 15 mld zł), obniżenia od 2009 r. stawek podatkowych (7-8 mld zl rocznie), coroczną waloryzację rent i emerytur   (6 mld zł rocznie) oraz politykę prorodzinną (1 mld zl).

Gilowska: tu oszczędzimy

Wicepremier Gilowska chce zlikwidować blisko 1 tys. gospodarstw pomocniczych: państwowych i samorządowych. Te państwowe dysponują kwotą ok. 1,5 mld zł. Pod nóż ma też pójść 3 tys. zakładów budżetowych zakładanych na początku lat 90. po to, by nie płacić popiwku. Za to do obsługi Kancelarii Prezydenta i premiera powstanie jakaś nowa forma organizacyjna", takie przedsiębiorstwo nienastawione na zysk, za to liczące koszty.

Największego oporu urzędnicy Ministerstwa Finansów spodziewają się przy próbie ruszenia samorządowych funduszy ochrony środowiska. To kopalnia atrakcyjnych posad dla partyjnych kolegów czy możliwość udzielania tanich pożyczek.

Wedlug wicepremier Gilowskiej zarówno zadania, jak i środki tych funduszy zostaną przekazane samorządom.

Resort nie planuje zmian w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz Agencji Rynku Rolnego i Agencji Rezerw Materiałowych. Plany finansowe tych agencji już w tym roku znalazły się w projekcie budżetu, MF chce zwiększyć kontrolę nad agencjami.

Ministerstwo Finansów zamierza znieść osobowość prawną funduszy. Nie będą już mogły samodzielnie podejmować decyzji, np. o kupowaniu akcji czy papierów wartościowych lub o tworzeniu spółek. Obsługą funduszy mogą zająć się osobne jednostki budżetowe. Byłyby one utrzymywane przez budżet (dziś np. ZUS, który zajmuje się obsługą FUS, finansowany jest z odpisu ze składek od ubezpieczonych). To rozwiązanie złagodzi FUS skutki ubytku dochodów z obniżęnia składki rentowej. Oznacza jednak dodatkowe koszty dla budżetu w tym roku działalność ZUS kosztuje 3,1 mld zł.

Wicepremier Gilowska nie planuje likwidacji lub zmian w Funduszu Pracy czy Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Możliwa jest za to obniżka składki na FGSP, który od kilku lat ma znaczne nadwyżki. Przedsiębiorcy świetnie sobie radzą i Fundusz nie musi wypłacać pensji pracownikom bankrutujących zakładów. – W sytuacji, gdy ten Fundusz ma nadwyżkę, proponujemy po prostu nie pobierać składki od przedsiębiorców, co zmniejszy ich obciążenia – zapowiedziała wiceminister Suchocka. Już w tym roku składka na FGSP spadla z 0,15 do 0,1 proc.

Gronicki: to za mało

Ekonomiści są zgodni: zmiany proponowane przez Zytę Gilowską są dobre, nie zastąpią jednak prawdziwej re formy finansów publicznych zmieniającej strukturę wydatków państwa.

Nie ma mowy by oszczędności z konsolidacji pokryły ubytek w budżetowych dochodach z obniżki podatków, składki rentowej czy waloryzacji emerytur.

– To może być 10 mld zl oszczędności brutto, ale już nie netto. Bo ktoś musi przejąć te zadania i to będzie kosztowało -ocenia Mirosław Gronicki, były minister finansów w rządzie Marka Belki.

Przypomina wyliczenia samej wicepremier: zmniejszenie składki rentowej i nowe stawki podatkowe uszczuplą dochody państwa o 30 mld zl wciągu dwóch i pół roku (wyliczenia nie uwzględniają, że część pieniędzy wróci do budżetu w postaci np. VAT-u). Według wicepremier zapowiadane przez rząd reformy będą sfinansowane ze wzrostu gospodarczego.

– Jeżeli zakładamy 6-proc. tempo wzrostu PKB i 2-proc. inflację, to będziemy mieli o 16-18 mld zl większe wpływy z tytułu podatków. Jednak część tych pieniędzy musi zostać przeznaczona na wojsko czy większą dotację dla samorządów, bo to jest zapisane w ustawach- wylicza Mirosław Gronicki. I przypomina, że AWS też miało dobre chęci, wprowadzając cztery gruntowne reformy. -Wszyscy pamiętamy, jakie byty tego makroekonomiczne skutki: olbrzymi deficyt budżetowy i spadek tempa wzrostu -mówi były minister finansów.

Więcej Gazeta Wyborcza.