Na ratunek fiskusowi, czyli jak stażyści zaglądają do pit-ów…

Rzeczpospolita , autor: G.l. , oprac.: GR

sierpień 14, 2007

Z żywą reakcją czytelników spotkały się publikacje Rz" z 31 lipca i 10 sierpnia br. dotyczące dostępu stażystów i praktykantów do danych objętych tajemnicą skarbową.

Piszą czytelnicy

W czasach, gdy tyle się mówi o ochronie danych, ktoś wprowadził przepis, dzięki któremu każdy praktykant bądź stażysta może mieć dostęp do moich chronionych danych. Ewentualne sankcje są iluzoryczne. Jeśli nawet osoba, która wyjawi moje dane, dostanie pięć lat, to i tak będzie to na pewno kara w zawieszeniu z uwagi na takie okoliczności łagodzące, jak np. młody wiek (…). To jest ogromne zagrożenie, bo nigdy nie wiadomo, z kim ma się do czynienia. A co, gdy stażysta wyleci ze stażu za źle wykonywaną pracę i będzie się mścił na urzędnikach, ujawniając informacje o podatnikach Sylwia

Niestety, jak to w naszym kraju często bywa, praktyka w postaci konieczności powierzenia wykonywania żmudnej pracy osobom w zasadzie całkowicie postronnym stwarza ogromne pole do nadużyć. Oczywiście tajemnica i przyrzeczenie to jedno, a życie to zupełnie inna bajka. Od strony czysto normatywnej sprawa zdaje się być jasna – osoby te są objęte tajemnicą. Ale marne to zabezpieczenie w czasach agresywnej walki o dane osobowe, zwłaszcza tak cenne jak status majątkowy.

Więcej Rzeczpospolita.