Stop dla złego prawa…

Rzeczpospolita , autor: . Afp , oprac.: GR

Maj 29, 2007

Polacy przedsiębiorcy nie mogą opracowywać kilkuletnich strategii rozwoju firm, bo przeszkadza im w tym ciągle zmieniające się prawo. Od wielu lat nie udaje się także wprowadzać mechanizmów, które ograniczyłyby zatory płatnicze. To dwie kwestie, które poważnie ograniczają rozwój firm – mówili przedsiębiorcy na konferencji Business Centre Club o polityce przemysłowej, prywatyzacji oraz o zmniejszeniu biurokracji w gospodarce.

– Zastopujmy złe prawo w Polsce – postulował Wojciech Nagel, ekspert ekonomiczny BCC. Według niego do złych przepisów należą m.in. projekt podatku Religi, podnoszący składki na OC, i pomysł, by ZUS stał się zakładem budżetowym, co może przekreślić sens reformy emerytalnej. – Rząd na siłę forsuje obniżenie składki rentowej, choć kosztować to będzie budżet więcej niż obniżenie podatków CIT i PIT. Nie rozumiem, dlaczego nie chce zdecydować się na obniżenie podatków, mimo że na pewno byłby to impuls dla gospodarki – dziwił się Nagel. Przypomniał, że w ciągu ostatnich dwóch lat Polska zajmuje coraz dalsze miejsca w światowych rankingach konkurencyjności i wolności gospodarczej.

Burzliwa była rozmowa między przedsiębiorcami a Ireneuszem Dąbrowskim, wiceministrem skarbu. Na zarzut pracodawców, że resort koncentruje się nie na prywatyzacji, lecz na wymianie menedżerów, a decyzje kadrowe podejmowane są z pobudek politycznych, wiceminister odpowiedział: – Proponuję powrócić do ewangelicznego stwierdzenia Po owocach ich poznacie".

Dąbrowski uważa, że z oceną kompetencji nowych prezesów należy poczekać aż znane będą efekty ich zarządzania. Według niego nie zawsze firmy prywatne są lepiej zarządzane niż państwowe. Zapewnił jednak: – Sprywatyzujemy lepiej, sprawniej i uczciwiej niż poprzednicy. Według niego najuczciwszą formą prywatyzacji jest sprzedaż aukcyjna. Powiedział, że już w tym roku sprywatyzowano średnie firmy za kwotę 400 mln zł: – To siedem razy więcej niż w całym zeszłym roku. Prywatyzacje wielkich firm przeprowadzimy w drugim półroczu.

Z niedowierzaniem zapewnieniom tym przysłuchiwał się Adam Szejnfeld, poseł PO. – Mam wrażenie, że nie mówimy o prywatyzacji firm, tylko o sprzedaży części jej wartości – zaznaczył.

Więcej Rzeczpospolita.